Ludzie

Edward Konkol

W Drodze strzegę kierunku, w którym idzie nasza działalność. Pomocą można nawet niszczyć, dlatego jestem uważny, by ta nasza pomoc wydobywała w drugim człowieku to, co jest w nim piękne, by rozpromieniała ludziom oblicze. I nie na kilka minut, kiedy coś dostaje, ale przemienić jego oblicze, dotknąć jego wnętrza. To jest istota. Ludzi można uzależnić od pomocy, siebie samego. Dlatego też strzegę tego, by niezależnie czy to są starsi, dorośli czy dzieci, abyśmy się nauczyli wydobywać z tego człowieka owe diamenty, które w jego własnej kopalni diamentów leżą. Tutaj praca duszpasterska i prezesowska, wszystko to jest połączone ze sobą.

Skąd pomysł na Drogę:

Pomysł na Drogę nie powstał gdzieś tam. Droga powstała z drogi, którą kroczyliśmy. Szliśmy w naszym życiu drogą i mieliśmy jeden skarb, jaki Bóg nam dał. Zauważaliśmy drugiego człowieka: szczególnie nieszczęśliwego. Druga rzecz: mieliśmy odwagę się przy nim zatrzymać. I to jest to, zatrzymanie się przy drugim człowieku, który ci nagle opowiada o swojej historii, swoim bólu, potrzebie. Stajesz bezradny wobec problemu, że on jest głodny, że już nic nie masz do dania, a temu człowiekowi się rodzina rozsypuje. Sam nie dajesz rady, więc zwołaliśmy dużą grupę ludzi, którzy się zaangażowali w tą pomoc. Na początku nazywaliśmy siebie „Chwasty”, nie Droga. Bez rejestracji, przez 5 lat pracowaliśmy bez niczego. Tylko po to zarejestrowałem stowarzyszenie, że bez tego nie dostalibyśmy od miasta domu. W innym wypadku nigdy bym tego ciała formalnego  nie stworzył. Pamiętam mój lęk, kiedy przed nimi stanąłem, a oni w wieku 18, 19, 21 lat. I właśnie im, tym młodym szaleńcom miałem powiedzieć, że robimy jakieś ciało formalne, że jakaś księgowa będzie potrzebna. Ja się bałem im to powiedzieć! Idąc do sądu stwierdziliśmy, że nikt nas poważnie nie potraktuje jeśli pozostaniemy przy „Chwastach”. Nazwa stąd, że zajmowaliśmy się narkomanami, a ich nazywano chwastami. Czyli czymś, co zabija życie, jest nieużyteczne. Oni i my stanowiliśmy jedno, a więc chwasty właśnie. Z drugiej strony odkryłem coś niesamowitego, bo pszczoły lecą po nektar do chwastów. W każdym chwaście jest coś dobrego, jakiś skarb do odkrycia. Z drugiej strony chwasty mają potężną moc, bo wszelkie betony, wszystko zamurowane, skamieniałe potrafią rozerwać.

Czym jest dla mnie Droga:

To jest misja mojego życia. Stowarzyszenie istnieje właśnie przy werbistach, a więc ja jako ksiądz realizuję w Drodze całe moje posłanie, do którego zostałem wezwany. Pamiętam początek, kiedy przyszły młode Elżunia, Ania. Ela jest już u nas ponad 20 lat! Każdy kto przychodził, dostawał narkomana pod opiekę. Nie znając jego imienia i nazwiska, codziennie przez 9 miesięcy walczyli o niego odmawiając Koronkę i przyjmując za niego Komunię Św. W ten sposób chciałem ich zaangażować, bo przecież nie mogłem im ćpuna pokazać, bo by zginęli. Mówiłem im co 2 dni, co się dzieje z „ich” narkomanem. Niekiedy ktoś umierał, niekiedy wychodził, różne rzeczy się działy. Teraz ja strzegę kierunku, a to oni wszystko napędzają, wyprzedzili mnie!

Moje marzenie:

Żeby Droga nigdy nie zgubiła tego kierunku, by nigdy nie było ważniejsze to, czy ma finanse od odwagi podarowania człowiekowi największego daru – siebie samego. Ważny jestem  i mój czas, a nie to, co mam w kieszeni. Droga nie może zagubić swojej istoty, by projekty unijne, pieniądze nie stały się istotniejsze.

Prywatnie:

Na naszej klasie mam zdjęcie, kiedy tak siedzę na żaglówie, za sterem. Gdy odbijam od brzegu, to świat znika. Od małego lepiej się czułem w wodzie, niż na lądzie. I tak mi zostało. W moim domu byłą tabliczka: 100 metrów do Bałtyku, 100 metrów do zatoki. Uwielbiam zachody i wschody słońca, w nich Boga znalazłem. One mówią najpiękniejsze kazania, bo przemieniają serce. Tak się stało, że Bóg mi naprawił oczy. Najpierw serce, potem oczy. Patrząc na drugiego człowieka, nawet meliniarza, ja się zachwycam, ja go lubię. I kiedy moje serce On uleczył, to świat się stał piękny. Nawet patrząc na siebie, zachwyciłem się jak wspaniale mnie stworzył. I to nie egoizm, a odkrycie prawdy.